Handel serwetami na stoły na targu

Moja babcia od zawsze miała wybitny talent do robótek ręcznych. Gdy tylko zacząłem sprzedawać na targu różnego rodzaju drobne przedmioty, zaraz zapytała, czy nie znalazłoby się tam trochę miejsca na jej twórczość. Miała tego za dużo, a szkoda było jej wyrzucać.

Serwety na stoły mojej babci sprzedawały się wyśmienicie

serweta na stółOczywiście zgodziłem się na to. Spytałem na ile mam wycenić jej produkty, ale ona machnęła na to ręką. Powiedziała, że to ja jestem w tej dziedzinie ekspertem. Szczerze mówiąc ciężko było mi podać jakąkolwiek konkretną cenę. Prawda jest taka, że dla jednego serwety mojej babci mogłyby mieć ogromną wartość, podczas gdy inni nawet się na nie nie spojrzą. Postanowiłem zacząć od niskich cen, i później ewentualnie je podnosić. Pierwsze dwa egzemplarze kupiło moich dwóch pierwszych klientów. Zaraz schowałem serwety i wyceniłem je na nieco więcej. Zainteresowanie nimi nadal było spore. Ostatecznie stwierdziłem, że najlepiej będzie zdjąć cenę i zrobić tak, że każda serweta na stół będzie wyceniana indywidualnie. Okazały się być prawdziwym hitem – ostatnie sztuki wyceniałem na bardzo wysoko, a ludzi mimo wszystko byli skłonni mi płacić i kupować. Gdy pod koniec dnia poszedłem do babci i dałem jej górę utargu powiedziała, że kompletnie nie spodziewała się, że ktokolwiek coś kupi. Chciała oddać mi połowę za prowadzenie sprzedaży jej serwet, ale zaoponowałem. Przyjąłem pięćdziesiąt złotych i powiedziałem, że absolutnie więcej nic nie chcę. Babcia była bardzo zadowolona – widziałem, że sprawiło jej to prawdziwą frajdę.

Po tamtej sytuacji zaczęła szyć znacznie więcej i częściej przekazywała mi serwety na sprzedaż. Był to dla niej doskonały sposób na zarobek, a dla mnie na przyciągnięcie większej ilości klientów do mojego straganu. Oboje korzystaliśmy na tej współpracy.